Pani prezes od Prezesa. Czy Julia Przyłębska zamieni Trybunał Konstytucyjny w maszynkę do zatwierdzania prawa PiS?Cała prawda o Prezes Trybunału!!!

11.09.2017 14:57
IP: 89.161.59.170
690 wypowiedzi
Pani prezes od Prezesa. Czy Julia Przyłębska zamieni Trybunał Konstytucyjny w maszynkę do zatwierdzania prawa PiS?

Z zawodu sędzia. Z pasji - najwyraźniej polityk. Jesienią nadejdzie jej czas. Czas Julii Przyłębskiej. Bo jak uznał właśnie Trybunał Konstytucyjny, weryfikowanie w trybie cywilnym powołania prezesa Trybunału jest niezgodne z konstytucją.
Jarosław Kaczyński szykuje PiS na kolejną bitwę o Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa. W planach władzy jest też "dekoncentracja mediów". Tak brzmią zapowiedzi posłów PiS, do których udało nam się dotrzeć.

To, co przegłosuje Sejm, będzie musiało przejść przez niespodziewane jeszcze parę miesięcy temu sito - wybijającego się na niepodległość od PiS prezydenta Dudę. Prezydent, jak wiadomo, może ustawę zawetować albo odesłać do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli chodzi o to drugie rozwiązanie, prezes Kaczyński może być spokojny - tym odcinkiem zarządza Julia Przyłębska. Chyba, że Sąd Najwyższy stwierdzi, iż została na swój urząd wybrana niezgodnie z prawem. To rozstrzygnie się już dziś.
Jak wskazywała "Gazeta Wyborcza", Przyłębska, przedstawiając prezydentowi Dudzie kandydatury na prezesa Trybunału Konstytucyjnego - w tym swoją - naruszyła przepisy uchwalone przez... PiS. Przebieg jej kariery dowodzi, że nie byłaby to jej pierwsza pomyłka.

SĘDZIA, DYPLOMATA, PREZES

Z domu Żmudzińska. Z zawodu sędzia. Z egzaminu sędziowskiego - dostateczny. Z pasji - najwyraźniej polityk, a nie prawnik. W grudniu 2016 r. głosami PiS została wybrana sędzią Trybunału Konstytucyjnego, decyzją prezydenta Andrzeja Dudy powołana na prezesa TK. Co do konstytucyjności jej wyboru istnieją kontrowersje. Jesienią nadejdzie czas Przyłębskiej - ofensywę ustawową PiS ktoś przecież będzie musiał uznać za zgodną - lub nie - z Konstytucją.
Oficjalna biografia Przyłębskiej, przygotowana w Sejmie na potrzeby zgłoszenia przez PiS jej kandydatury na sędzię TK, przedstawia życie sumiennej urzędniczki. Tytuł magistra prawa zdobyła na UAM w Poznaniu, aplikację sędziowską ukończyła też w stolicy Wielkopolski. W latach 1991-1998 orzekała jako sędzia, potem zrezygnowała z tego stanowiska. W 2007 roku wróciła do zawodu. Od 1 lipca 2015 r. była przewodniczącą Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych tego sądu.

Dlaczego w pewnym momencie Przyłębska przerywa karierę prawniczą? Zarysowały się przed nią perspektywy pracy w polskiej dyplomacji. W 1998 r. jej mąż, prof. Andrzej Przyłębski, (według dokumentów IPN w 1979 roku podpisał zobowiązanie o współpracy z SB i przyjął pseudonim "TW Wolfgang", on sam "nie wyklucza", że podpisał lojalkę, ale zasłania się "niepełną pamięcią") zostaje radcą ambasady polskiej w Berlinie.
Jak opisuje "Polityka", Przyłębska niedługo później dostała "funkcję konsula i radcy ambasady w Kolonii i Berlinie". Współpracowała także z fundacją Polsko-Niemieckie Pojednanie oraz przy negocjacjach w sprawie odszkodowań dla Polaków za pracę przymusową w III Rzeszy. Dostała medal od Stowarzyszenia Żydów Kombatantów RP i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej. Jeden z dyplomatów pracujących w tym czasie w Niemczech mówi nam, że choć obowiązki Przyłębskiej nie obejmowały samych negocjacji, to potrafiła pokazać się jako skuteczny organizator i "załatwiacz" kłopotliwych i trudnych spraw.

JAKIM SĘDZIĄ JEST PRZYŁĘBSKA?

"Polityka" sugeruje, że to właśnie w Berlinie małżeństwo Przyłębskich zeszło ze ścieżki eksperckiej na polityczną. Istotnie, po powrocie w 2007 r. - i po katastrofie smoleńskiej - Andrzej Przyłębski założył na UAM Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego. Uhonorował medalami Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza, poparł tego pierwszego w wyborach prezydenckich. Partia nie zapomniała tego gestu - po wygranej PiS Przyłębski dostał fotel ambasadora w Berlinie i zasłynął m.in. nieudanymi próbami pokazania w kinach niemieckiej stolicy filmu "Smoleńsk".

Jego żona zaś chciała już w 2001 roku wrócić do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Wspomniany wyżej dokument sejmowy - lista kandydatów na sędziów TK - pomija ten szczegół. Jak i to, że Przyłębskiej nie od razu się udało. Dopiero po latach okazało się, dlaczego. Kilka miesięcy temu "Gazeta Wyborcza" opublikowała opinię Zgromadzenia Ogólnego Sędziów w okręgu, dotyczącą pracy Przyłębskiej w latach 90-tych.
Co z niej wynika? Przyłębska potrafiła pracować bardzo szybko. I tak w roku 1995 zakończyła 563 sprawy, co zostało w opinii określone jako liczba "znaczna". Szczególnie, że miała najwyższą w wydziale absencję - aż 88 dni. Pozostali sędziowie - od 30 do 58. Każdy z sześciu pozostałych sędziów, przy mniejszej absencji, załatwił mniej spraw niż ona.

Sprawna sędzia? Od jej orzeczeń z 1995 r. wniesiono aż 91 apelacji (od orzeczeń pozostałych sędziów średnio 50). Aż 35 spraw prowadzonych przez Przyłębską przekazano do ponownego rozpatrzenia (w przypadku pozostałych sędziów było to średnio 6 spraw).

Chociaż marzeniem wielu osób są sądy rozstrzygające sprawy z szybkością błyskawicy, nie zawsze jest to możliwe, bo materia sporu może być skomplikowana. I mogą pojawić się błędy. Na przykład takie, jak wyliczone w opinii przyczyny uchylania orzeczeń Julii Przyłębskiej przez sądy apelacyjne:
- sąd nie przeprowadził żadnego postępowania dowodowego
- sąd przekazał sprawę do rozstrzygnięcia ZUS, a powinien rozstrzygnąć sam
- sąd nie wyjaśnił należycie istotnych okoliczności
- sąd nie przeprowadził prawidłowo postępowania dowodowego
- sąd naruszył granice swobodnej oceny dowodów
- brak wyjaśnień co do istoty sprawy
- sąd nie ustalił istotnych faktów
- sąd przedstawił nieprawidłowe uzasadnienie
- brak jakiegokolwiek postępowania dowodowego
- sąd rozpoznawał odwołanie od dwóch decyzji, odniósł się do jednej, nie wskazał, której
- sąd nie zwrócił uwagi na zasadnicze rozbieżności między dokumentami i zeznaniami świadków
- sąd nie zbadał akt, którymi dysponował
W opinii jest też zawarta uwaga do sędzi Przyłębskiej za przekroczenie terminów przesłania 26 uzasadnień wyroków. W takim tempie orzekania istotnie można nie wyrobić się z terminami uzasadnień. Sąd Apelacyjny w Poznaniu wytknął też ówczesnej sędzi dwa inne błędy:
- uzasadnienie wyroku nie zawierało ustaleń faktycznych, analizy dowodów ani wyjaśnienia podstawy prawnej z przytoczeniem przepisu
- rażące naruszenie prawa - wydanie wyroku po rozprawie, o której nie zostały zawiadomione strony, rozstrzygnięcie o prawomocnie osadzonym roszczeniu

PRZYŁĘBSKA SIĘ BRONI

Po ujawnieniu przed "GW" tej opinii, Przyłębska broniła się twierdząc, że w 1998 r., gdy odchodziła, "nie toczyło się wobec niej żadne postępowanie podważające jej kompetencje jako sędziego".
Dalej wyjaśniała, że "absencje" to "zwykłe urlopy wypoczynkowe lub bezpłatne dla załatwienia ważnych spraw rodzinnych". Podkreślała, że błędy były "wyrwane z kontekstu" i nie miała wówczas możliwości obrony. Przy okazji sprostowała jeszcze jedną informację. Otóż do zawodu sędziego została przywrócona wcześniej - w 2001 roku, niedługo po opisanej powyżej druzgocącej opinii, którą nazywa "bezprawną próbą niedopuszczenia do powrotu do Sądu". "Krajowa Rada Sądownictwa taki wniosek ówczesnemu Prezydentowi [Aleksandrowi Kwaśniewskiemu] przedstawiła, a on go przyjął" - napisała w oświadczeniu. Zgadza się, jest na to druk sejmowy. Co ciekawe, sześć lat później podobnym postanowieniem prezydenta RP z 19 marca 2007 mianował ją sędzią Sądu Okręgowego w Poznaniu Lech Kaczyński. A w 2016 Andrzej Duda zatwierdził jej wybór na prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Jedną z bardziej kontrowersyjnych decyzji, które podjęła nowa prezes, było usunięcie ze strony TK pisanego przez pracowników Trybunału "Obserwatora Konstytucyjnego" - w przystępny sposób tłumaczącego decyzje TK.

Kolejną - usunięcie niekorzystnych dla PiS wyroków, których nie opublikowała Kancelaria Premiera, z Portalu Orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. M.in. tego, w którym TK nie zgadzał się m.in. na dopuszczenie do orzekania trzech sędziów wybranych przez PiS.

Kolejną - pani prezes próbowała zablokować rozpatrzenie w sierpniu 2017 przez Sąd Najwyższy kasacji w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego.
Kolejną - uznanie za - co do zasady - zgodną z Konstytucją nowelizacji prawa o zgromadzeniach. Nowe przepisy wprowadzają m.in. możliwość otrzymania na trzy lata zgody na cykliczne organizowanie zgromadzeń i brak możliwości organizacji konkurencyjnego zgromadzenia w tym samym miejscu. Przewiduje ona też, że odległość między zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 metrów. Czyli tak naprawdę obywatele nie mogą w skuteczny sposób przeciwstawiać się wyrażaniu poglądów, z którymi się nie zgadzają.

Czy prezes Przyłębska uważa, że wszystkie działania TK pod jej przewodnictwem są bez zarzutu? Wystarczy zobaczyć jej wypowiedź skierowaną do wiceszefa Komisji Europejskiej, która wszczęła wobec Polski procedurę kontroli praworządności:
Chciałam zapewnić pana Timmermansa i wszystkich państwa za granicą, że TK funkcjonuje zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, że nie ma takiej sytuacji, by był to trybunał fasadowy. Sędziowie, którzy orzekają w TK, orzekają na podstawie obowiązującego prawa. Jeśli ktoś uważa inaczej, oczekuję telefonu i wizyty w TK, poinformuję ze szczegółami, jak w tej chwili Trybunał funkcjonuje.

Pani prezes jest widać pewna, że pod jej rządami TK funkcjonuje znakomicie. Ale my to sprawdziliśmy. I obraz, jaki się wyłania z faktów i statystyk, może się jej nie spodobać.

Fakty są takie, że Przyłębska i jej bliski współpracownik, sędzia Mariusz Muszyński, pielęgnowali za to kontakty z obozem władzy. Oboje odwiedzali siedzibę PiS na Nowogrodzkiej. Politycy PiS, w tym Zbigniew Ziobro i Mariusz Kamiński, "wizytowali" z kolei Trybunał. Trybunał, który orzekał m.in. w sprawie samego Kamińskiego.

TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY ZA PRZYŁĘBSKIEJ PRACUJE GORZEJ

Liczby nie kłamią. W porównaniu z analogicznymi okresami lat ubiegłych przez ostatnie pół roku Trybunał pracował wolniej i mniej wydajnie.

Przez pół roku "dobrej zmiany" Trybunał Konstytucyjny wydał proporcjonalnie mniej wyroków i postanowień, niż w analogicznych okresach lat 2015, 2014, 2013 i 2012. Na przykład łącznie w 2015 zakończono 599 spraw. Dla porównania - do 30 czerwca 2017 r. zakończono ich ponad 250.
- Staram się pracować. W niektórych sprawach przekazuję Przyłębskiej przygotowane przez siebie dokumenty. Kieruję się zasadą, która obowiązuje w amerykańskim wymiarze sprawiedliwości: nie wypowiadaj się i cierp w milczeniu. [B]Jestem nastawiony na to, że będę musiał cierpieć
- mówi nam o pracy "pod" prezes Julią Przyłębską osoba pracująca w TK na wysokim stanowisku. I wszystko wskazuje na to, że nasz informator będzie cierpiał jeszcze długo.[/B]


A miało być tak Prawie i Sprawiedliwie. A tu nepotyzm kumoterstwo na każdym kroku. Kontakty polityków PISu z Panią Prezes. Wydawanie korzystnych rozstrzygnięć sądowych w zamian za ciepłą posadkę. Z akt IPNU wynika, również, że mąż tej Pani podpisał zobowiązanie do współpracy z SB, ale człowiek już wiele wiosen przeżył i biedaczek nie pamięta czy współpracował czy nie!!! Uważam, że ta Pani nie powinna piastować tak ważnego stanowiska, gdyż nie ma odpowiednich predyspozycji i kwalifikacji. Dodatkowym aspektem jest ocena dostateczna z egzaminu sędziowskiego, która też nie przynosi Jej chluby. W myśl powiedzenia Mierny Bierny ale Wierny. I w tym przypadku się również sprawdza. czy chcemy by tacy ludzie Nas reprezentowali??? Ja nie chce!!! Resztę pozostawiam Państwa ocenie.
cytuj

11.09.2017 16:41
IP: 109.243.95.178
8644 wypowiedzi
jest nadzieja że teraz wyroki będą sędziowie pisali samodzielnie a nie zlecali studentom prawa jak to było w przypadku sędziego Biernata i Tulei za prezesury poprzednika
cytuj
13.09.2017 00:12
IP: 109.243.95.178
8644 wypowiedzi
były prezes Rzepliński i jego gaciowi i kapciowi dzisiaj ponieśli dziś dotkliwą klęskę bo SN odmówił rozpatrywania jego skargi tłumacząc że niby profesor prawa nie zna prawa i to na poziomie podstawowym
cytuj
13.09.2017 09:28
IP: 195.242.64.215
3900 wypowiedzi
[cite user="xyz" date="13.09.2017 00:12"]były prezes Rzepliński i jego gaciowi i kapciowi dzisiaj ponieśli dziś dotkliwą klęskę bo SN odmówił rozpatrywania jego skargi tłumacząc że niby profesor prawa nie zna prawa i to na poziomie podstawowym [/citePanie xyz,Pan jest teraz expertem sadowym i wymiaru sprawiedliwości.Dlaczego dobra zmiana tego nie widzi i nie zabierze Pana do stolicy. Katastrofa smoleńska byłaby zamknięta,wrak byłby w Polsce,Jarosław na stołeczku by nie przemawiał do I sortu,pomnik L.K. byłby w Zambrowie,a nam wyborcom żyłoby się jak w niebie.Dlaczego i dlaczego Pan tu gnije.
cytuj
13.09.2017 16:52
IP: 109.243.95.178
8644 wypowiedzi
zapewne wkrótce zmieni się władza i pomnik powstanie
cytuj
15.09.2017 10:51
IP: 89.161.59.170
690 wypowiedzi
Cytat z użytkownika "xyz" z dnia "13.09.2017
były prezes Rzepliński i jego gaciowi i kapciowi dzisiaj ponieśli dziś dotkliwą klęskę bo SN odmówił rozpatrywania jego skargi tłumacząc że niby profesor prawa nie zna prawa i to na poziomie podstawowym


Jak Sądy i Trybunał przejęty przez PIS to jak można się spodziewać innych wyroków jak tylko korzyste dla obecnej władzy!!!
cytuj
15.09.2017 17:02
IP: 109.243.95.178
8644 wypowiedzi
Czy ty nie widzisz tego że nawet jawnie nieprzychylny rządzącej większości SN kolokwialnie mówiąc uwalił wniosek Rzeplińskiego
odmawiając jego rozpatrywanie, kto jak kto ale nawet były prezes trybunału konstytucyjnego powinien znać właściwości sądów tym bardziej że jest profesorem prawa
cytuj